Podsumowanie fali

Wave to Google’a najboleśniejsza przegrana. Koncern z Mountain View wiązał z tą usługą wielkie nadzieje. Idea jednego środowiska, w którym ludzie komunikują się i dzielą informacją w czasie rzeczywistym, okazała się jednak zbyt ambitna. Podsumowanie faliWave to Google’a najboleśniejsza przegrana. Koncern z Mountain View wiązał z tą usługą wielkie nadzieje, włożył w to mnóstwo pracy, ale sam jest sobie winny. Napompował balon oczekiwań za mocno. Idea jednego środowiska, w którym ludzie komunikują się i dzielą informacją w czasie rzeczywistym, okazała się zbyt ambitna. Brakuje alternatywy dla e-maila. To wciąż najbardziej podstawowe narzędzie komunikacji, nie tylko w biznesie. Wave był próbą załatania tej dziury, dostarczenia rynkowi rozwiązania, które z niecierpliwością oczekuje. Brawa za pomysł, gorzej z wykonaniem. Nie tak powinien wyglądać przyszły następca e-maila.

Narzędzie, które tak głęboko zmienia kulturę pracy nie powinno być prezentowane jak zwykła błyskotka. Ludzie potrzebują czasu by się zaadoptować, przyzwyczaić i zrozumieć. Google zupełnie nie wzięło tych argumentów pod uwagę. Wciąż trudno jednak jednoznacznie stwierdzić do czego było przeznaczone Google Wave. Na pewno nie można usługi skreślać z góry. Google stworzyło rozwiązanie innowacyjne. Kończąc rozwijanie usługi, koncern zapowiedział, że wypracowane rozwiązania nie przepadną. Wkrótce możemy zapewne spodziewać niektórych z nich w zupełnie nowej, rewolucyjnej usłudze.